Londyn liberalizuje obostrzenia. „Ograniczenia dla turystów nie mają już sensu”

Od piątku rano osoby przyjeżdżające do Anglii i Walii nie będą musiały robić testu przed podróżą i izolować się po przyjeździe.

Ogłoszone w środę zasady, które wejdą w życie w piątek i niedzielę, dotyczą osób dorosłych, zaszczepionych co najmniej dwiema dawkami szczepionek uznawanych w Zjednoczonym Królestwie oraz osób w wieku poniżej 18. roku życia.

Zasady dla niezaszczepionych się nie zmieniają: muszą oni zrobić test w ciągu 48 godzin przed wjazdem do Wielkiej Brytanii, izolować się przez 10 dni po przyjeździe oraz wykupić i przeprowadzić testy PCR drugiego i ósmego dnia po przyjeździe.

Nowe zasady w Anglii i Walii

Od piątku 7 stycznia osoby podróżujące do Wielkiej Brytanii nie będą musiały przeprowadzać testu na Covid-19, 48 godzin przed przyjazdem oraz izolować się do czasu otrzymania negatywnego wyniku testu przeprowadzonego w ciągu dwóch dni po przyjeździe.

„Ograniczenia stały się bezcelowe”

Tłumacząc decyzję o rezygnacji z obostrzeń wprowadzonych przed zaledwie kilkoma tygodniami, premier Boris Johnson stwierdził, że „stały się one bezcelowe”.

— Odmiana omikron jest tak rozpowszechniona, że te środki mają ograniczony wpływ na liczbę przypadków, podczas gdy oznaczają potężne koszty dla naszej turystyki — argumentował.

Według dziennika „The Telegraph” decyzja zapadła po wyliczeniu przez ministra transportu Granta Shappsa, że przez restrykcje na granicach „lotnisko Heathrow i linie lotnicze British Airways tracą pozycję w swoich ligach, w ubiegłym [2021] roku brak turystów kosztował Wielką Brytanię 50 miliardów funtów, a w Australii omikron rozpowszechnił się mimo ograniczeń dla podróżnych”.

Dziennik wylicza też oszczędności dla przyjezdnych, którzy od niedzieli będą musieli po przyjeździe wydać 20-30 funtów na test antygenowy zamiast średnio 80 funtów na test PCR. Kolejną oszczędnością jest rezygnacja z testów przed podróżą powrotną — według kalkulacji „The Telegraph” czteroosobowa rodzina oszczędzi na wyjeździe łącznie ok. 300 funtów (1600-1700 zł).

200 tys. dziennie, ale bez ofiar śmiertelnych

Liczba przypadków zachorowań na COVID-19 bije w Wielkiej Brytanii wszystkie rekordy (we wtorek po raz pierwszy przekroczyła 200 tys., średnia z ostatniego tygodnia przekracza 180 tys. nowych przypadków dziennie). Potwierdzone zachorowania to jednak wierzchołek góry lodowej — według badań brytyjskiego urzędu statystycznego ONS w Zjednoczonym Królestwie w ubiegłym tygodniu zachorowała jedna na 25 osób, a w Londynie co dziesiąty mieszkaniec.

Rząd w Londynie nie zdecydował się jednak wprowadzić nowych obostrzeń. Choć lawinowo rośnie liczba przypadków, a sytuacja służby zdrowia jest coraz trudniejsza, to stabilne i niskie pozostają zarówno liczba osób pod respiratorami, jak i ofiar śmiertelnych.

Rząd wskazuje też, że wśród hospitalizowanych na oddziałach intensywnej terapii i zmarłych olbrzymia większość to osoby bez kompletu szczepień, więc, zamiast zaostrzać zasady, częściowo je liberalizuje i apeluje o zapisywanie się na szczepienia — w Wielkiej Brytanii dwiema dawkami zaszczepione jest 70,8 proc. populacji, trzy przyjęło już 51,6 proc. (to odpowiednio 82,6 i 60,1 proc. osób w wieku powyżej 12. roku życia).

Decyzja o złagodzeniu zasad dla przyjezdnych nie jest pierwszym poluzowaniem w tej fali pandemii — Londyn zdecydował już o skróceniu kwarantanny z dziesięciu do siedmiu dni pod warunkiem negatywnych wyników testów antygenowych w dwóch ostatnich dniach skróconej kwarantanny.

Komentarz